poniedziałek, 25 marca 2013

Lakier w kolorze soczystej mandarynki - Simple Beauty mini, 320




Idzie wiosna, a wraz z nią coraz odważniejsze kolory w makijażu i na paznokciach :) Dla mnie kwintesencją wiosennego manikiuru są paznokcie w bardzo żywych i soczystych kolorach, kojarzące się z owocami, lub pastelowe, stonowane, kojarzące się z kwiatami :) Simple Beauty Mini mają to do siebie, że są naprawdę tanie, mają małą pojemność, dzięki czemu możemy sobie pozwolić na częste eksperymentowanie. To mi się podoba :) Dziś przedstawiam Wam lakier w kolorze 320, czyli mandarynkowo-brzoskwiniowy :)

+ dobrze kryje
+ dobrze się rozprowadza
+ intensywny, ładny kolor
+ przy niewielkiej pracy rąk szybko nie odpryskuje

- odrobinkę przebarwia, więc polecam stosować z lakierem podkładowym
- przy częstym używaniu rąk (mycie naczyń, sprzątanie itp.) odpryskuje

+ cena do jakości! około 3-3,50 PLN za 4,5 ml przy naprawdę dobrej jakości lakieru :)
+ OGROMNY wybór kolorystyczny w serii!

PODSUMOWUJĄC :)
Jestem naprawdę bardzo zadowolona tak z tego, jak z innych lakierów z tej serii. Traktuję je jako góra dwudniowe kolorki na paznokcie - nie oszukujmy się dziewczyny, często lubimy zmieniać look, a takie miniaturowe lakiery są do tego idealne! Dlatego w finalnej ocenie, biorąc to pod uwagę, daję kolorkowi 320:
-7/10

Tu znajdziecie strony lakierów Mini na witrynie producenta, oraz w sklepie internetowym :)

niedziela, 17 marca 2013

Brzoskwiniowy nude na ustach od Hean

Firma Hean jest wszystkim dziewczynom zakochanym w dobrej jakości, a bezpiecznej dla portfela ceny kosmetykach dobrze znana :) Dzisiaj chcę Wam pokazać kolejną perełkę z ich półki, tym razem szminkę Vitamin Coctail - odcień 325 Bamboo. Producent zapewnia, że szminka da nam ultragładkie wykończenie oraz superkolor :) Dodatkowo szminka jest wzbogacona o witaminy A, C, E i F, masło Shea, oraz filtry UVA i UVB. Nie ma chyba nic lepszego niż ta kombinacja na zmienne wiosenne dni, prawda?
A jak to wygląda w praktyce?

+ Kolor szminki jest cudowny. Nude wzbogacony ciepłą, brzoskwiniową nutą. Idealny na wiosnę, nada się do lekkiego makijażu, jak i do mocniejszego podkreślenia oczu :)

+ Wykończenie jest gładkie, nadaje lekki połysk

+ Nie podkreśla suchych skórek, nawilża usta

+ Usta przy tej pomadce wydają się pełniejsze!

+ Nakłada się, jak ja to mówię, "smooth", gładko, ma kremową konsystencję i świetnie się nią maluje usta ;)

+ Kolor utrzymuje się nawet długo (niestety schodzi przy piciu i jedzeniu, ale to normalne w zwykłych szminkach ;)

+ Cena do jakości - 11.99 za 4,5 gram przy wyżej wymienionych plusach


Osobiście jestem zachwycona. Bardzo lubię takie ciepłe odcienie nude, a do tego szminki, które oprócz tego, że super wyglądają to jeszcze dbają o usta. Kremowa konsystencja to też mój konik, więc oddałam się zachwytowi nad tym produktem całkowicie :) Jedynie mógłby być odrobinę trwalszy, ale przy tej cenie jest naprawdę KWC !

9/10

Zainteresowanych odsyłam na stronę producenta, gdzie znajdziecie wyszczególnione aż 30 odcieni szminek Vitamin Coctail: http://www.hean.pl/product.php?id_product=461

wtorek, 5 marca 2013

Brzoskwiniowy koktajl na paznokciach - Hean 178

Czyż ten kolor nie jest boski? :-) Za oknami już wiosennie - słońce, ciepło, więc czas na wiosenne kolory w makijażu i stylizacji! Ja dzisiaj proponuję Wam lakier HEAN z serii City Fashion o numerku 178.
Długo szukałam pomarańczowo-brzoskwiniowego, typowo pastelowego odcienia lakieru, który nie byłby zbyt jarzący, a właśnie bardziej pastelowy. Powiem szczerze, że bardzo ciężko znaleźć mi było taki, który by mnie zadowolił, a tu proszę - HEAN 178 okazał się ideałem :)

Oto co zapewnia producent: 
Kryjący lakier do paznokci z połyskiem zapewnia:
- gładki kolor bez smug,
- intensywny połysk,
- łatwą równomierną aplikację.
Formuła wzbogacona specjalnym polimerem Tefpoly®
- odporna na uderzenia i pękanie,
- wzmacnia płytkę paznokcia,
- uelastycznia i przedłuża trwałość lakieru,
Nie zawiera szkodliwych dla paznokci: toluenu, formaldehydu i kamfory


+ Lakier dobrze się rozprowadza, ma trochę"kremową" konsystencję
+ Kremowe, błyszczące wykończenie
+ Dobrze kryje
+ Jest niesamowicie trwały - 5 dni przy częstym myciu garów, kąpielach itp. !
+ Odporny na uszkodzenia, bardzo długo czekałam na pierwszy odprysk (przy 2 warstwach)
+ Nie zostawia smug (chyba, że się bardzo spieszymy i nakładamy lakier niedokładnie - tylko raz mi się to zdarzyło i tylko na jednym paznokciu)

+ Ładne opakowanie
+ Wygodny pędzelek
+ Łatwo się zmywa
+ Bogata gama kolorów do wyboru na stronie producenta :)
+ Cena do jakości i pojemności - BAJKA - 7.99 za 12 ml i naprawdę lakier najwyższej jakości!

Ja nie znalazłam ŻADNYCH minusów. Nie odbarwił nawet płytki przy stosowaniu bez lakieru podkładowego, a jarzące kolory to lubią. Jestem absolutnie zachwycona, szczególnie tym "kremowym" wykończeniem <3 POLECAM!!!

10/10

Strona HEAN: http://www.hean.pl 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Puder od Madame Lambre, czyli ulubieniec!

Moja mieszana skóra różnie reaguje na pudry. Lubię pudry lekkie, ale dodające odrobinę krycia, bo nie zawsze to co chcemy ukryć zamaskuje podkład, a często nie mamy czasu na full zestaw, w który wchodzi korektor. Zależy mi też na matowieniu obszarów tłustych i nie wysuszaniu tych, które i tak mają tendencję do przesuszeń. Moim wymaganiom sprostały do tej pory w miarę 4 pudry, ale Madame Lambre zupełnie mnie zadowolił.


Testowałam odcień 2 prasowanego pudru Madame Lambre. Jest to delikatny, brzoskwiniowy odcień (niestety aparat troszeczkę ten kolor "spłaszczył"). Pudry są dostępne jako wkłady do ślicznych, magnetycznych paletek (jak już wiecie z poprzedniej recenzji, Madame Lambre ma przepiękny, oryginalny design). Cena za 12-gramowy wkład to 10,13 zł !

działanie:
+ matuje obszary wymagające matowienia
+ nadaje delikatny kolor dobrze współgrając z podkładem - pomaga zakryć niedoskonałości cery i wyrównuje koloryt skóry
+ nie wysusza
+ świetnie się sprawdza jako "korektor" do różu, inne moje pudry były za delikatne by sobie z tym poradzić
+ przedłuża trwałość makijażu

- na bardzo suchej skórze podkreśla skórki, pamiętajcie o dobrym nawilżeniu przed makijażem i nie będzie problemu

inne cechy:
+ niska cena do bardzo dobrej jakości
+ design :)
+ delikatny, pudrowy zapach (ale nie drażniący)

- wydajność, ale przy tej cenie... żaden to minus dla mnie :)

Osobiście przepadam za tym pudrem, kolor jest dla mnie idealny. Do wyboru w sklepie ML mamy 4 odcienie. 
Daję z czystym sumieniem 9/10

PRZYDATNE LINKI:
Strona z katalogowymi kosmetykami Lambre i sklep internetowy z nimi: http://pl.lambre.eu  http://pl2.lambre.eu/

Strona z linią Madame Lambre i sklep internetowy: http://www.madamelambre.eu   http://shop.madamelambre.eu/




czwartek, 24 stycznia 2013

Madame Lambre - czyli nie tylko krem pod oczy :)

Czy słyszałyście już o firmie  Lambre? Nowość na polskim rynku! Wychodzi ona naprzeciw współczesnej kobiecie, która marzy nie tylko o szybkim i dobrze wykonanym makijażu czy odpowiedniej pielęgnacji, ale także kobiecie, która pragnie otaczać się pięknem! Tak więc Lambre proponuje nam nie tylko linię kosmetyków kolorowych tak zwanego "codziennego, szybkiego użytku", jakie możecie zobaczyć tutaj: http://pl.lambre.eu/cataloge/  , ale także linię Madame Lambre - http://www.madamelambre.eu - kosmetyki, które nie tylko cieszą skórę, ale i oko - opakowania to prawdziwe małe piękno inspirowane secesją. Co najważniejsze, kosmetyki możeby nabyć bezpośrednio na stronie internetowej (poza tym w drogeriach Hebe na terenie całej Polski - niestety... w Krakowie nie ma Hebe :( ), a jeżeli chodzi o cenę - za tak cudowne opakowania i dobre jakościowo produkty jest ona naprawdę niska! Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć co nieco o regenerującym, nawilżającym kremie pod oczy z serii Aquatique.

Na powyższych zdjęciach możecie zapoznać się dokładnie z aktywnymi składnikami wykorzystywanymi w serii Aquatique, a także z opisem najważniejszych składników i działania kremu.


Pudełeczko z kremem zamknięte jest w kartonowym opakowaniu, które już samo w sobie jest naprawdę ładne i ozdobne. Na wieczku zdjęcie kobiety reprezentującej serię Aquatique - każda seria ma inną reprezentantkę ;) , znajdziemy też dokładny opis składu. Krem jest ważny 12 miesięcy po otwarciu i ma 15ml. Po otworzeniu pudełeczka naszym oczom ukazuje się istne cudo...

Opakowanie, w którym zamknięty jest produkt to małe dzieło sztuki! Motyw kwiatów po prostu mnie urzekł, logo jest przepiękne - dobry pomysł z umieszczeniem go na wieku. Samo postawienie takiego kosmetyku na półce wywołuje uśmiech i wrażenia estetyczne :) Ja się osobiście zakochałam. A teraz może o działaniu produktu.

Zgodnie z opisem krem ma nawilżać skórę skłonną do wysychania - co zdarza się u mnie; regenerować, delikatnie rozjaśniać cienie pod oczami i poprawić jędrność i elastyczność skóry.
+ krem ma bardzo lekką konsystencję
+ ma delikatny, niedrażniący zapach
+ szybko się wchłania
+ jest bardzo wydajny
+ po nałożeniu odczuwalne jest przyjemne, delikatne napięcie
+ wygładza i nawilża delikatną i wrażliwą skórę
+ użyty wieczorem przynosi uczucie ulgi zmęczonym oczom
+ przy stosowaniu go jakiś czas zauważyłam rozjaśnienie skóry pod oczami, dawniej sine miejsca widocznie, choć delikatnie, wyblakły
+ nie zostawia tłustego filmu, stosowałam pod makijaż i nie psocił :)

Minusów nie znalazłam, choć naprawdę chciałabym się do czegoś przyczepić. Moja skóra pod oczami wymaga nawilżenia i regeneracji - a ten krem w 100% mi to zapewnia. Nie mogę mu w tej kwestii nic zarzucić.

Krem kosztuje 29,92 na stronie internetowej Madame Lambre. Według mnie za dobry produkt w tak pięknym opakowaniu jest to cena rozsądna.
Polecam osobom z wrażliwą i suchą skórą pod oczami. Myślę, że się nie zawiedziecie!



Dla mnie 10/10

PRZYDATNE LINKI:
Strona z katalogowymi kosmetykami Lambre i sklep internetowy z nimi: http://pl.lambre.eu  http://pl2.lambre.eu/

Strona z linią Madame Lambre i sklep internetowy: http://www.madamelambre.eu   http://shop.madamelambre.eu/

niedziela, 20 stycznia 2013

Puder Alverde? Ja go lubię!

O pudrze Alverde czytałam bardzo różne opinie na blogach, często blogerki na niego narzekają, szczególnie na fakt, że nie radzi sobie z matowieniem cery tłustej czy mieszanej. Dziwi mnie to, bo ja mam co do tego kosmetyku dość pozytywne odczucia. Zacznijmy od tego, że jestem posiadaczką cery mieszanej, suchej na czole i policzkach, lekko przetłuszczającej się w okolicach brody, czasami nosa. Nie mam silnego problemu ze świeceniem, i zaznaczam, że z takiej perspektywy będę oceniać produkt.


Alverde jest pudrem z naturalnych składników, posiada atest BDIH - do jego produkcji zostały użyte wyłącznie naturalne składniki z kontrolowanych upraw, oraz znak Vegan informujący, że nie ma w nim żadnych składników pochodzenia zwierzęcego. Zawiera olejek z jojoba i ekstrakt z rumianku.

Skład:  Talc, Mica, Tricaprylin, Magnesium Stearate, Olea Europaea Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Simmondsia Chinensis Oil*, Bisabolol, Glycine Soja Oil*, Chamomilla Recutita Extract, Hamamelis Virginiana Extract*,Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Levulinic Acid, [+/- CI 77891, Silica, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77163, Tin Oxide].
* Ingredients from certified organic agriculture.


Osobiście posiadam odcień 030 Beige. Jest bardzo naturalny, dopasowuje się do kolorytu skóry/podkładu. Jest bardzo lekki, nie zapycha, nie powoduje powstawania wyprysków. Przy mojej skórze sprawdza się idealnie - nie wysusza i tak przesuszonych miejsc i matuje strefy zagrożone świeceniem. Jednak mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że przy mocnym przetłuszczaniu może okazać się niewystarczający. 
W zasadzie jedynym minusem jaki znajduję w tym pudrze to brak lusterka i aplikatora. Jednak za tą cenę (kilka Euro - płaciłam około 3 Euro w Niemczech) można mu to wybaczyć.

Myślę, że spodoba się posiadaczkom cery suchej, normalnej i mieszanej bez tendencji do mocnego przetłuszczania. Plusem dla wielu osób może okazać się jego ekologiczny skład (nie jestem przesadnie pro-eko, ale fajnie wiedzieć, że chociaż jeden produkt, którego używam nie wyniszcza mojej skóry :D).

Podsumowując, 7/10

sobota, 12 stycznia 2013

Nivea Baby S.O.S. - ratunek dla przesuszonej skóry

Z kremem S.O.S. Nivea Baby Pure & Sensitive zetknęłam się pierwszy raz na początku stycznia podczas silnej grypy. Poprosiłam brata o zakup kremu Bambino, bo miałam niesamowicie podrażniony nos od kataru - robiły mi się  już mikroranki, a w Sylwestra i Nowy Rok niestety nie było gdzie zaopatrzyć się w coś łagodzącego - wszystkie dostępne w domu kremy czy balsamy powodowały bolesne pieczenie. Brat zakupił jednak krem Nivea Baby S.O.S. i był to strzał w dziesiątkę.

Krem ten, w przeciwieństwie do zwykłego kremu Nivea, nie powodował pieczenia i bólu po nałożeniu na zaczerwienienia i ranki. Wspaniale łagodził i pomagał w gojeniu podrażnień. Dodatkowo w następnej fazie choroby, gdy ranki zamieniły się w wiórkowatą, przesuszoną skórę, świetnie poradził sobie z nawilżeniem.


Krem jest w kolorze ecru, ma bardzo delikatny i subtelny zapach, dobrze się rozsmarowuje. Zostawia lekko tłusty film, dlatego radzę stosować w warunkach domowych/na noc. Stosowany na przesuszenia twarzy w nocy sprawdzi się idealnie - nadmiar kremu wytrze się w poduszkę (nie brudzi :)), a rano będziemy mieć gładką i nawilżoną skórę.

+ nie zawiera alkoholu, parabenów, barwników, konserwantów
+ nie alergizuje
+ odpowiedni do bardzo wrażliwej skóry - polecany dla niemowląt, posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka
+ zapach subtelny, niedrażliwy
+ łagodzi ból, świąd; zmniejsza zaczerwienienia
+ dobrze nawilża najbardziej przesuszone partie skóry
+ nadaje się do całego ciała
+ wygodne opakowanie
+ ratunek z chorobowych opresji ;)
+ wydajny + niewielka cena, 150ml za około 15zł

- nie znalazłam (traktuję krem jako domową kurację, więc nie szukam zbędnych minusów typu "nie nadaje się pod makijaż")

Dla mnie KWC, zdecydowanie pobił na głowę nawet zwykłą Niveę.
10/10

*jeżeli chcecie dokładnie odczytać skład, po kliknięciu na zdjęcie i otworzeniu go w przeglądarce blogspota, kliknijcie prawy przycisk myszy, kopiuj adres URL zdjęcia i skopiujcie adres do przeglądarki. tam zdjęcie otworzy się w największym formacie :)