Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2013

Malowanki - szmaragd :)

Kolejne starcie baza Hean vs paleta z Sephory - kolejne pomyślne :) Zrealizowane w ramach ćwiczenia się w malowaniu. Efekt: zadowalający :) Zawsze bałam się używać zielonych kolorów, bo bałam się, że zginą w nim moje również zielone tęczówki, ale okazuje się, że całkiem nieźle to wygląda. Z reguły nie maluję się na kolorowo, ale efekty jakie daje baza Stay On zachęcają mnie do tego :) Jakich kolorów mam użyć następnym razem? Jakieś pomysły/propozycje? :)






środa, 5 czerwca 2013

Malowanki - błękity z Sephory :)

Ostatnio bardzo polubiłam się z bazą Hean Stay On. Dzięki niej zaczęłam korzystać z cieni, które wcześniej w ogóle nie chciały ze mną współpracować (chyba, że na mokro, ale tak malować się nie lubię, bo jest to dość czasochłonne w moim wypadku). Dzisiaj trochę poszalałam z kolorem, bo niebieski gryzie się z moimi zielonymi tęczówkami, ale muszę przyznać, że jestem w miarę zadowolona z efektu :D Jak wiecie nie jestem żadną profesjonalistką w kwestii makijaży, niewiele w tej dziedzinie potrafię :) Ale nadchodzące wakacje (w moim przypadku zaczną się dopiero 25 lipca) będą okazją do ćwiczenia, którą mam zamiar wykorzystać :D A tak wygląda makijaż. Użyłam cieni turkusowego, brudnoniebieskiego i białego ;)


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Inne zastosowanie bronzera Essence Sun Club



Na pewno kojarzycie ten słynny nabłyszczający bronzer, z którym wiele dziewczyn ma same problemy. Pierwszym zastosowaniem tego produktu jest właśnie "konturowanie", "muśnięcie słonecznym brązem"... jestem pewna, że niejedna wielbicielka kosmetyków Essence skusiła się na ten produkt myśląc "na pewno mi się przyda w wakacje, będzie ładnie nabłyszczał policzki i podkreślał opaleniznę". Jeśli jesteście wprawne i umiecie z nim pracować - ok. Ja niestety mimo bardzo wielu podejść zawsze wyglądałam jak murzyńska choinkowa bombka...

Kosmetyk ten nadaje się też do nabłyszczania ciała - np. dekoltu na imprezę. Ale ten brunatno-rudy pobłysk wcale nie podoba mi się na mojej jasnej skórze. Kolejne fiasko.

No, ale ma jeszcze jedno zastosowanie. Makijaż oczu!
Szkoda byłoby zmarnować tak ładnych odcieni brązu, które są idealne do makijażu dziennego jak i wieczorowego. Mamy tu 4 paseczki - czekoladowy, brązowy, brąz z różem i rudy, a 5 to typowy highliter, jasny kremowy z przebłyskami złota.

Szkoda by było, żeby taki produkt się marnował leżąc na dnie szuflady, więc postanowiłam po raz kolejny dać mu drugie życie ;)

A jak sprawuje się na powiekach?

+ nie roluje się
+ na taniej bazie trzyma się cały dzień
+ daje piękne złociste rozświetlenie
+ stopniowalne kolory
+ ładnie współgrające odcienie

+ opakowanie jest szczelne, poręczne
+ wydajny

+ dodatkowo kosmetyk posiada piękny czekoladowy zapach

- jedynym minusem jaki znalazłam jest fakt, że produkt kruszy się trochę w pudełeczku pod naciskiem pędzelka.

Całościowo - jako rozświetlający bronzer - u mnie daje plamę za każdym razem. Jednak jako zestaw do szybkiego makijażu oczu sprawdza się IDEALNIE :)
Poniżej efekty na oku :)




poniedziałek, 30 kwietnia 2012

RECENZJA: MIYO OMG! trio Eyeshadows 02 Appletini & MIYO Lash Extension mascara - czyli soczysty letni makeup :)

Nadeszły upalne dni a wraz z nimi ochota nie tylko na smak soczystych owoców, ale także na ich kolory w makijażach. Przyznam się szczerze, że nigdy nie należałam do fanek "papuzich" makijaży, szczególnie na swoich oczach, ale postanowiłam spróbować i... zgadnijcie? Spodobało mi się! A wszystko zaczęło się od niepozornie wyglądającej paletki MIYO OMG! w odcieniu 02 Appletini. Do jego recenzji postanowiłam wpleść kilka słów również na temat wydłużającej maskary MIYO Lash Extension, ale nie jest to ostatni raz gdy widzicie ją na moim blogu. Po recenzji maskary pogrubiającej zrobię ich porównanie :)

Zacznijmy więc od cieni:

Cena/Dostępność: ok 9zł / MIYO można spotkać np w Drogerii Jasmin i w innych pomniejszych sieciówkach, mam nadzieję, że niedługo będziemy je mogły dostać w Naturach / Rosmmannach.

Opakowanie: Proste, nieprzesadzone. Mnie się podoba, ponieważ od razu widzimy z jakim kolorem mamy do czynienia :) Bonus z tyłu pudełeczka pokazuje nam propozycję wykonania makijażu, są tam też zawarte wszystkie informacje na temat produktu. Jak dla mnie przejrzyście i czytelnie. Jest to plus, ponieważ na większości cieni informacji takich trzeba szukać długo, albo są napisane bardzo drobnym maczkiem. Dla eko-zwolenników : kosmetyk ten nie jest testowany na zwierzętach, co również widnieje z tyłu opakowania ;)

Kolory/Pigmentacja/Aplikacja: 02 Appletini to mix soczystych, wiosennych kolorów. Żółty, jasny zielony oraz ciemny zielony. Razem tworzą naprawdę zgrane trio. Pigmentacja jest naprawdę bardzo dobra, tym bardziej na bazie pod cienie. Aplikacja jest prosta i przyjemna, chociaż radziłabym wklepywać żółty cień aniżeli go wcierać, gdyż wtedy uzyskamy mocniejszy i bardziej wyrazisty kolor na oku. Kolory bardzo dobrze się blendują. Poniżej kilka zdjęć makijażu wykonanego tymi cieniami.






Trwałość: Dopiero pod koniec dnia cienie zaczynają się ścierać. Nie polecam na długie wyjścia w gorące dni, ponieważ na oczach zrobi Wam się jedna wielka fluorescencyjna papa :)

Kilka słów o maskarze: Fajnie, delikatnie wydłuża. Pachnie miodem, a ja mam dziwne zboczenie na punkcie ładnie pachnących maskar :) Ma klasyczną szczoteczkę, ale bardzo wygodną w użyciu. Można nią uzyskać efekt delikatny, a przy dłuższej pracy odrobinę bardziej intensywny. Trzeba się nauczyć z nią pracować by nie odbijała się na powiekach. Osypuje mi się odrobinkę tylko przy aplikacji, nie wysycha na rzęsach, nie robi takiej "skorupy", która później zsypuje nam się na policzki. Fajna maskara na leniwe poranki :)

Moja opinia:
Cienie: na pewno nie ostatnie trio z tej serii w mojej kolekcji.
9/10
Maskara: polubiłyśmy się chyba :)
7/10

wtorek, 24 kwietnia 2012

Makijaż z cieniem Essence marble mania 03

Pamiętacie jak kilka postów temu pokazywałam Wam nowe zakupy z Essence? Dziś na szybko pokażę Wam pierwszy test cienia marble mania 03 swirl it baby! :) Kreska została wykonana żelowym linerem z essence i nowym pędzelkiem :)





środa, 11 kwietnia 2012

malinowo-jagodowy makijaż cieniami quiz - zaskakująca pigmentacja :)

Miałam dzisiaj owocowy nastrój, co przejawiło się także w moim makijażu. Grzebiąc w szufladzie z kosmetykami znalazłam zapomniany cień Quiz o numerku 49 i postanowiłam go użyć. Do tego dodałam kreskę metalicznym eyelinerem z Golden Rose, który - za opakowanie - jest klapą roku 2011 :( Mimo, że fajny produkt, to opakowanie rozwaliło się po dniu używania i teraz muszę dopychać pędzelek do środka wykałaczką przy każdym użyciu, co jest okropnie męczące. To samo stało się ze złotym eyelinerem, a przyklejanie kropelką nic nie dało...
A oto co wyszło z mojej zabawy:




wtorek, 10 kwietnia 2012

dwie perełki z MySecret + awaryjny makijaż w biegu

Trwa boom na markę MIYO, pamiętacie jak wybuchła "faza" na MySecret? Nic dziwnego w jednym i w drugim wypadku - kosmetyki są tanie, a naprawdę dobrej jakości. Pewnie wiecie, że obie te marki są odnogami Pierre Renee :) Ja z MySecret ukochałam sobie cienie matowe, dzisiaj chciałam Wam pokazać moje dwie perełki, które serdecznie Wam polecam :)

Cienie są w kolorach - waniliowym (505) oraz czekoladowym (507).

Pigmentacja jest naprawdę świetna, jak na cienie za około 6zł. Można je fajnie stopniować, zrobić nimi efekt delikatny lub intensywny. Na bazie virtual, której aktualnie używam trzymają się bardzo długo, wałkują się po około 9-10 godzinach (jeśli nałożycie ich dużo, w innym wypadku powoli tracą na intensywności, lecz dalej wyglądają estetycznie)

Są absolutnie matowe, nie mają żadnych drobinek, ani perłowego połysku.


Bardzo dobrze się je nakłada i fajnie blenduje. Używam ich bardzo często jako mojego awaryjnego makijażu czyli kilka niedbałych ruchów pędzlem i można wyjść z domu :)
Wśród konkurentów cenowych cienie MySecret są niezastąpione. Nie znajdziecie lepszych matów w tej półce cenowej.  Do wyboru jest spory wachlarz kolorystyczny (jeśli dla kogoś za mały szukajcie szafy MIYO! gdzie znajdziecie najbardziej odjechane, papuzie odcienie :)), cienie perłowe z MS też są bardzo dobrej jakości.
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić Wam kupno tych cieni, a w szczególności 507 i 505 - to podstawa mojej kosmetyczki.

Dla mnie są niezastąpione i to moje KWC, dlatego bezsprzecznie daję im
10/10

A poniżej zdjęcia mojego awaryjnego makijażu wykonanego cieniami MS 505 i 507 MATT -> w około 2 minuty :)







wtorek, 21 lutego 2012

MAKIJAŻ: Sleek Au Naturel - z pazurkiem

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój niedawny makijaż paletką Sleek Au Naturel :) Jestem z tej paletki zadowolona 50/50 - połowa cieni jest tak słabo napigmentowana, że nie widać ich w ogóle na powiece... Jednak używając tych ciemniejszych uzyskamy bardzo ładny efekt :)




I co myślicie? Wydaje mi się, że to fajna wieczorowa alternatywa do mocnego makijażu - delikatny kolor cieni wraz z kredką na połowie górnej powieki, oraz na połowie powieki dolnej i linii wodnej :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Makijaż: coś mocniejszego ;-)

Hej hej hej :-)
Staram się częściej wpadać na bloga :-) Na pewno jak wyleczę moje usta (mam nadzieję , że do końca tygodnia) wstawię recenzję 2 cudownych produktów do ust ;-)
Jak na razie chcę Wam pokazać mój makijaż z niedzieli ;-) Ostatnio pozwalam sobie na mocniejsze akcenty w weekendy, bo w ciągu tygodnia jestem zbyt zabiegana by zrobić jakiś wymyślniejszy makijaż, a poza tym nie lubię być mocno pomalowana na uczelnię :-)

Aby czarna kreska długo trzymała się na linii wodnej pokrywam ją cieniutkim pędzelkiem małą warstwą czarnego cienia ze Sleeka ;-)