Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błyszczyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 maja 2012

RECENZJA: Pierre Rene w dwóch odsłonach - szminka Natural i błyszczyk SweetBerry :)

Dzisiaj znowu podwójna recenzja, a mianowicie szminki i błyszczyka Pierre Rene, z których jestem niezmiernie zadowolona!
Na pierwszy ogień niech pójdzie szminka.

Natural, 05 true mango
Pojemność/Cena/Dostępność: 4,8g/ok 15zł - dostępna wszędzie gdzie szafa Pierre Rene - Natury, drogerie Jasmin, osiedlówki, zasięg szeroki.

Opakowanie: Bardzo stabilne, zakrętka nie odpada od opakowania. Podoba mi się prześwit koloru na dole  i na górze - dokładnie wiemy co bierzemy do ręki. Pudełeczko jest zgrabne, skromne, według mnie bardzo ładne.

Szczególne cechy: produkt ten jest hipoalergiczny, co za tym idzie nie dodano do niego żadnych środków zapachowych. Mogą go bez obaw używać alergicy i wrażliwcy.

Kolor: Jest to dla mnie koral/mandarynka, ale lekko przygaszona. Podoba mi się on, ponieważ taka gama jest bardzo "in" w tym sezonie :) Co więcej - jest to odcień, który możemy nosić bez obaw - nie jest intensywny, nadaje ustom wygląd wręcz naturalny z muśnięciem koloru! To jest to! Fantastyczne rozwiązanie na dzień :)

Aplikacja/Trwałość: Bez jedzenia i picia szminka wytrzymuje około 3-4 godzin, później również jest widoczna, ale już lekko "zatarta". Bardzo dobrze się ją rozprowadza, ale usta muszą być nawilżone, bo ma tendencję do lekkiego podkreślania suchych skórek.

Moja opinia:
Polecam szminkę wszystkim, którzy za niską cenę chcą znaleźć fajny kolor "na topie", przystosowany do warunków szkolnych, uczelnianych, pracy, a także tym, którzy lubią w naturalny sposób podkreślać swoje piękno :) Fajna alternatywa od ciężkich, kryjących szminek. Jestem jak najbardziej na TAK!
8/10

SweetBerry gloss, No 20 copper glow
Pojemność/Cena/Dostępność: 7ml/ok 10zł / jak wyżej

Szczególne cechy: Jest hipoalergiczny. Dodatkowo zawiera smak i zapach borówki amerykańskiej. Dziewczyny obłęd!!! Zapach jest cudowny! Pachnie ciastem jagodowym, słodkim i kuszącym! To jest chyba to co najbardziej w nim kocham!

Opakowanie: Zwykły aplikator, wygodny. Opakowanie skromne, eleganckie. Motyw borówki jest uroczy :)

Kolor: Na zdjęciach poniżej będziecie mogły szczęśliwie zobaczyć jak wygląda pod światło i bez :) Ponieważ tak dziwnie padało słońce, że mocniej oświetlało moją górną wargę. Kolor jest z kategorii złoto-miedzianych, zawiera drobinki, które prześlicznie skrzą się na słońcu. Ku mojej uciesze nie przemieszczają się po całej twarzy.

Aplikacja/Trwałość: Produkt ma fajną konsystencję, nie lepi się, ale jest konkretny. Przez pierwszą godzinę do dwóch utrzymuje się efekt tafli wody, później niestety szybko się zjada, ale delikatny połysk i kolor pozostają.


Moja opinia:
Dla mnie jest to naprawdę fajny błyszczyk dla osób, które nie boją się drobinkowego połysku. Zapach i konsystencja dopełniają mojej miłości do niego. Nie jestem w stanie mu dać mniej niż:
9/10

poniedziałek, 7 maja 2012

RECENZJA: Pierre Rene Lip Tint 03 Grenadine - mamba!

Przedstawiam LipTint, jeden z kosmetyków firmy Pierre Rene, który skradł mi serce (ten odcień, bo o drugim, który posiadam będzie troszkę inna recenzja :)). A mianowicie jest to odcień 03 Grenadine. Chłodny, stonowany róż, który aż krzyczy smakiem... MAMBY! A o tym za chwilkę :)

Cena/Pojemność: około 14zł / 4ml

Dostępność: W drogeriach oferujących Pierre Rene, m.in. w Naturach, drogeriach Jasmin, wielu innych mniejszych drogeriach :)

Opakowanie: Błyszczyk jest w formie "pisaka" z pędzelkiem, na który wyciska się produkt kliknięciem na końcu opakowania. Wygodne, ale trzeba nauczyć się korzystać, by nie "wyklikać" za dużo produktu :) Według mnie bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie!

Odcień/Zapach/Zachowanie na ustach: Prezentuje się naprawdę uroczo. Jest to zgaszony róż, niekrzykliwy, podkreślający mój osobisty odcień warg. Jego zapach to... zapach malinowej mamby! Bez żartów! Nie klei się zbytnio, ale daje uczucia "mienia czegoś na ustach", a ja to uczucie bardzo lubię :) Nie spływa, nie zbija się w grudki (ten konkretny odcień). Na ustach bez jedzenia i picia utrzymywał mi się około 4-5 godzin stopniowo tracąc "wodny połysk", ale nadal mając ładny i widoczny kolor.



Moja opinia: Według mnie w szafie Pierre Rene jest to niekwestionowany hit. Ten kolor naprawdę przypadł mi do gustu i nie miałam z nim niemiłych przygód. Dlatego oceniam na:
9/10
A za kilka dni recenzja innego odcienia, który nie wypada już tak świetnie:) Więc macie na co czekać:)

wtorek, 17 stycznia 2012

RECENZJA: SimpleBeauty, shining pearl lipgloss, nr 35

Dzisiaj mam dla Was recenzję drugiego produktu do ust SimpleBeauty, który jest jednym z moich ulubionych produktów do ust jakie stosowałam w roku 2011 (co możecie obejrzeć na moim kanale YouTube) :-)
Na początku przeraził mnie troszkę jego kolor w opakowaniu, ale jak zaraz zobaczycie, na ustach wygląda naprawdę pięknie.

błyszczyki shining pearl lipgloss możecie kupić w drogeriach oferujących kosmetyki firmy SB, oraz na stronie: http://simplebeauty.pl/38/Kosmetyki-do-ust/blyszczyki





POJEMNOŚĆ/CENA: 10ml/ok. 6zł

OPAKOWANIE I APLIKATOR: Aplikator standardowy - gąbeczka; przyjemna w dotyku, nie odkształca się. Buteleczka jest prosta, lekko grubsza u góry. Według mnie skromna i ładna.

KONSYSTENCJA: Nie skleja ust, błyszczyk nie jest lepki, ani ciężki. Nie spływa z ust, dobrze przylega. Nie waży się. Zjada się stopniowo.

WYGLĄD NA USTACH: Podoba mi się jak można nim stopniować połysk. Kolor nie jest bardzo intensywny, ale widoczny. Drobinki brokatu są drobno zmielone, dodają blasku; nie rozcierają się po całej twarzy.

 dolna warga pomalowana jedną warstwą; górna bez niczego

 jedna warstwa

dwie warstwy

ZAPACH: BOSKI ZAPACH WANILII! Za to go również go pokochałam.

MOJA OPINIA: Błyszczyk bardzo przyjemnie się używa, pasuje do każdego makijażu. Dodatkowym plusem jest nawilżenie jakie czuję po jego stosowaniu, zdecydowanie nie wysusza ust. Jestem na tak. Odejmuję jeden punkcik za dostępność, ponieważ ciężko go znaleźć w drogeriach, poza tym nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do produktu, a wręcz jest jednym z moich ulubionych.
9/10

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

RECENZJA: produkty do ust LottaLuv

Dzisiaj przyszła kolej na recenzję produktów do ust LottaLuv. Podzielę je na kategorie: balsamy / błyszczyk i będę je oceniać osobno.

BALSAMY

Cherry Velvet: 
- ma bardzo słaby zapach
+ daje dość ładny kolor na ustach
- ma słodki, ale chemiczny posmak, ktory mnie bardzo drażni
- na ustach jest uczucie natłuszczenia, ale generalnie bardzo słabo nawilża

Deser Lodowy Czekoladowy:
+ bardzo ładny zapach czekolady
- daje brązowy koloryt na ustach
+ ma najmniej chemiczny posmak ze wszystkich
- słabo nawilża

Deser Lodowy Karmelowy:
- okropny, ohydny wręcz zapach orzechowy z opakowania!
- daje żółty koloryt na ustach - bardzo brzydki
- ma bardzo chemiczny posmak
- słabo nawilża

Sugar Cookie:
- bardzo słaby zapach
- słodki, ale chemiczny posmak
+ ładny różowawy kolor na ustach
- słabo nawilża


Ogólnie: balsamy mają chemiczny posmak, który mi bardzo przeszkadza - w porównaniu Smackersy go w ogóle nie posiadają! Są mało "smakowe", bardziej "aromatyzowane". Wszystkie w miarę ładnie pachną nie licząc śmierdzącego deseru lodowego karmelowego... Do tego słabo nawilżają usta - dają uczucie natłuszczenia, które po zjedzeniu produktu znika.
Nie jestem z nich zadowolona, oceniam je na 6/10 z minusem


BŁYSZCZYK

błyszczyk ma naprawdę piękny, arbuzowo-gumowobalonowy zapach :)
+ jest transparentny i ma bardzo delikatnie zmielone nienachalne drobinki brokatu
+ wygodny aplikator (plastikowy, skośny) ; wygodna wyciskana tubka
+ w miarę długo utrzymuje się na ustach (3 godziny bez oblizywania i jedzenia, stopniowo zanika, zjada się równomiernie)
+ nie posiada chemicznego posmaku
- raczej nie posiada właściwości nawilżających

ten błyszczyk akurat przypadł mi do gustu, daję mu 9/10 i możliwe, że pokuszę się na inne z serii squeeze :)