Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Inne zastosowanie bronzera Essence Sun Club



Na pewno kojarzycie ten słynny nabłyszczający bronzer, z którym wiele dziewczyn ma same problemy. Pierwszym zastosowaniem tego produktu jest właśnie "konturowanie", "muśnięcie słonecznym brązem"... jestem pewna, że niejedna wielbicielka kosmetyków Essence skusiła się na ten produkt myśląc "na pewno mi się przyda w wakacje, będzie ładnie nabłyszczał policzki i podkreślał opaleniznę". Jeśli jesteście wprawne i umiecie z nim pracować - ok. Ja niestety mimo bardzo wielu podejść zawsze wyglądałam jak murzyńska choinkowa bombka...

Kosmetyk ten nadaje się też do nabłyszczania ciała - np. dekoltu na imprezę. Ale ten brunatno-rudy pobłysk wcale nie podoba mi się na mojej jasnej skórze. Kolejne fiasko.

No, ale ma jeszcze jedno zastosowanie. Makijaż oczu!
Szkoda byłoby zmarnować tak ładnych odcieni brązu, które są idealne do makijażu dziennego jak i wieczorowego. Mamy tu 4 paseczki - czekoladowy, brązowy, brąz z różem i rudy, a 5 to typowy highliter, jasny kremowy z przebłyskami złota.

Szkoda by było, żeby taki produkt się marnował leżąc na dnie szuflady, więc postanowiłam po raz kolejny dać mu drugie życie ;)

A jak sprawuje się na powiekach?

+ nie roluje się
+ na taniej bazie trzyma się cały dzień
+ daje piękne złociste rozświetlenie
+ stopniowalne kolory
+ ładnie współgrające odcienie

+ opakowanie jest szczelne, poręczne
+ wydajny

+ dodatkowo kosmetyk posiada piękny czekoladowy zapach

- jedynym minusem jaki znalazłam jest fakt, że produkt kruszy się trochę w pudełeczku pod naciskiem pędzelka.

Całościowo - jako rozświetlający bronzer - u mnie daje plamę za każdym razem. Jednak jako zestaw do szybkiego makijażu oczu sprawdza się IDEALNIE :)
Poniżej efekty na oku :)




poniedziałek, 30 kwietnia 2012

RECENZJA: MIYO OMG! trio Eyeshadows 02 Appletini & MIYO Lash Extension mascara - czyli soczysty letni makeup :)

Nadeszły upalne dni a wraz z nimi ochota nie tylko na smak soczystych owoców, ale także na ich kolory w makijażach. Przyznam się szczerze, że nigdy nie należałam do fanek "papuzich" makijaży, szczególnie na swoich oczach, ale postanowiłam spróbować i... zgadnijcie? Spodobało mi się! A wszystko zaczęło się od niepozornie wyglądającej paletki MIYO OMG! w odcieniu 02 Appletini. Do jego recenzji postanowiłam wpleść kilka słów również na temat wydłużającej maskary MIYO Lash Extension, ale nie jest to ostatni raz gdy widzicie ją na moim blogu. Po recenzji maskary pogrubiającej zrobię ich porównanie :)

Zacznijmy więc od cieni:

Cena/Dostępność: ok 9zł / MIYO można spotkać np w Drogerii Jasmin i w innych pomniejszych sieciówkach, mam nadzieję, że niedługo będziemy je mogły dostać w Naturach / Rosmmannach.

Opakowanie: Proste, nieprzesadzone. Mnie się podoba, ponieważ od razu widzimy z jakim kolorem mamy do czynienia :) Bonus z tyłu pudełeczka pokazuje nam propozycję wykonania makijażu, są tam też zawarte wszystkie informacje na temat produktu. Jak dla mnie przejrzyście i czytelnie. Jest to plus, ponieważ na większości cieni informacji takich trzeba szukać długo, albo są napisane bardzo drobnym maczkiem. Dla eko-zwolenników : kosmetyk ten nie jest testowany na zwierzętach, co również widnieje z tyłu opakowania ;)

Kolory/Pigmentacja/Aplikacja: 02 Appletini to mix soczystych, wiosennych kolorów. Żółty, jasny zielony oraz ciemny zielony. Razem tworzą naprawdę zgrane trio. Pigmentacja jest naprawdę bardzo dobra, tym bardziej na bazie pod cienie. Aplikacja jest prosta i przyjemna, chociaż radziłabym wklepywać żółty cień aniżeli go wcierać, gdyż wtedy uzyskamy mocniejszy i bardziej wyrazisty kolor na oku. Kolory bardzo dobrze się blendują. Poniżej kilka zdjęć makijażu wykonanego tymi cieniami.






Trwałość: Dopiero pod koniec dnia cienie zaczynają się ścierać. Nie polecam na długie wyjścia w gorące dni, ponieważ na oczach zrobi Wam się jedna wielka fluorescencyjna papa :)

Kilka słów o maskarze: Fajnie, delikatnie wydłuża. Pachnie miodem, a ja mam dziwne zboczenie na punkcie ładnie pachnących maskar :) Ma klasyczną szczoteczkę, ale bardzo wygodną w użyciu. Można nią uzyskać efekt delikatny, a przy dłuższej pracy odrobinę bardziej intensywny. Trzeba się nauczyć z nią pracować by nie odbijała się na powiekach. Osypuje mi się odrobinkę tylko przy aplikacji, nie wysycha na rzęsach, nie robi takiej "skorupy", która później zsypuje nam się na policzki. Fajna maskara na leniwe poranki :)

Moja opinia:
Cienie: na pewno nie ostatnie trio z tej serii w mojej kolekcji.
9/10
Maskara: polubiłyśmy się chyba :)
7/10

środa, 11 kwietnia 2012

malinowo-jagodowy makijaż cieniami quiz - zaskakująca pigmentacja :)

Miałam dzisiaj owocowy nastrój, co przejawiło się także w moim makijażu. Grzebiąc w szufladzie z kosmetykami znalazłam zapomniany cień Quiz o numerku 49 i postanowiłam go użyć. Do tego dodałam kreskę metalicznym eyelinerem z Golden Rose, który - za opakowanie - jest klapą roku 2011 :( Mimo, że fajny produkt, to opakowanie rozwaliło się po dniu używania i teraz muszę dopychać pędzelek do środka wykałaczką przy każdym użyciu, co jest okropnie męczące. To samo stało się ze złotym eyelinerem, a przyklejanie kropelką nic nie dało...
A oto co wyszło z mojej zabawy:




wtorek, 10 kwietnia 2012

dwie perełki z MySecret + awaryjny makijaż w biegu

Trwa boom na markę MIYO, pamiętacie jak wybuchła "faza" na MySecret? Nic dziwnego w jednym i w drugim wypadku - kosmetyki są tanie, a naprawdę dobrej jakości. Pewnie wiecie, że obie te marki są odnogami Pierre Renee :) Ja z MySecret ukochałam sobie cienie matowe, dzisiaj chciałam Wam pokazać moje dwie perełki, które serdecznie Wam polecam :)

Cienie są w kolorach - waniliowym (505) oraz czekoladowym (507).

Pigmentacja jest naprawdę świetna, jak na cienie za około 6zł. Można je fajnie stopniować, zrobić nimi efekt delikatny lub intensywny. Na bazie virtual, której aktualnie używam trzymają się bardzo długo, wałkują się po około 9-10 godzinach (jeśli nałożycie ich dużo, w innym wypadku powoli tracą na intensywności, lecz dalej wyglądają estetycznie)

Są absolutnie matowe, nie mają żadnych drobinek, ani perłowego połysku.


Bardzo dobrze się je nakłada i fajnie blenduje. Używam ich bardzo często jako mojego awaryjnego makijażu czyli kilka niedbałych ruchów pędzlem i można wyjść z domu :)
Wśród konkurentów cenowych cienie MySecret są niezastąpione. Nie znajdziecie lepszych matów w tej półce cenowej.  Do wyboru jest spory wachlarz kolorystyczny (jeśli dla kogoś za mały szukajcie szafy MIYO! gdzie znajdziecie najbardziej odjechane, papuzie odcienie :)), cienie perłowe z MS też są bardzo dobrej jakości.
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić Wam kupno tych cieni, a w szczególności 507 i 505 - to podstawa mojej kosmetyczki.

Dla mnie są niezastąpione i to moje KWC, dlatego bezsprzecznie daję im
10/10

A poniżej zdjęcia mojego awaryjnego makijażu wykonanego cieniami MS 505 i 507 MATT -> w około 2 minuty :)







sobota, 3 marca 2012

Cień w kremie z Essence Circus Circus - Raise the curtain for. Moja miłość!

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o cieniu w kremie z Essence z kolekcji Circus Circus - 02 Raise the curtain for. W tej formie cieni z Essence zakochałam się już w wakacje, ten konkretny posiadam od grudnia. Jest to najciemniejszy odcień ze wszystkich moich kremowych cieni :)

Aplikacja cieni jest bardzo prosta, po prostu smarujemy palcem po powiece :) Ja zawsze nakładam pod spód bazę w kremie z Essence You Rock, ale baza z Joko również się nadaje, także standardowa baza z Essence (I love), bo jest praktycznie taka sama jak ta z You Rock.

Trwałość tego produktu to coś, co sprawia, że sięgam po niego bardzo często, przed długimi wyjściami, czy całodniowym pobytem na uczelni. Cienie utrzymują się cały dzień praktycznie bez szwanku - po 8-10 godzinach mogą się delikatnie zebrać przy załamaniu, ale nie jest to jakieś drastyczne wałkowanie się i wystarczy przeciągnąć po oku palcem, by makijaż znów wyglądał jak świeżo nałożony.


Kolor 02 Raise The Curtain For to dość ciężki do opisania dla mnie odcień. Wydaje mi się, ze jest to błotnisty brąz w połączeniu ze starym złotem i srebrem.

Kolor na powiece można stopniować, nałożywszy więcej uzyskamy efekt mocny, kremowy, błyszczący, nakładając mniej będziemy mieć efekt satynowy, pięknie połyskujący, perłowy.

Ja te cienie kocham, najważniejsze jest dla mnie, by makijaż prezentował się efektownie, a także by był długotrwały - nie lubię w ciągu dnia się poprawiać, a często wychodzę z domu koło 9.00 i wracam dopiero po 20.00 . Z tego względu cienie w kremie z Essence są w mojej kolekcji wręcz niezbędne.

Kocham je i daję im bezsprzecznie
10/10




środa, 15 lutego 2012

RECENZJA: SimpleBeauty, poczwórne wodoodporne cienie do powiek, nr 15

Po zachwytach nad błyszczykami SB, które są moimi faworytami (recenzje tutaj: KLIK 1 , KLIK 2 ) , przyszedł czas na mniej pozytywne doznania, chociaż zbilansowane moimi niewygórowanymi oczekiwaniami wobec produktu.
Prezentuję Wam dzisiaj poczwórne cienie do oczu (wodoodporne) w odcieniu 15 - czyli błękity.



CENA I DOSTĘPNOŚĆ: na stronie http://simplebeauty.pl/62/Cienie/wodoodporne-4-k cienie kosztują 5,72zł , można je pewnie dostać też w drogeriach i sklepach, które oferują produkty marki SB, ja jednak bardzo rzadko spotykam ich cienie czy inne produkty w sklepach, najbardziej rozpowszechnione są ich lakiery.
Bardzo duży wybór zestawów kolorystycznych.

KOLORY: bardzo ładne - od kremu podbitego błękitem, przez srebrno-niebieski, jasnobłękitny po głęboki błękit. Są perłowe w wykończeniu.

APLIKACJA: bardzo ciężko nabrać odpowiednią ilość produktu na pędzel, cienie wydają się twarde, trzeba je długo "drapać" pędzelkiem by uzyskać jakikolwiek kolor na powiece.


tak wygląda moje oko po KILKUKROTNYM zaaplikowaniu każdego z kolorów cieni

EFEKT NA OKU: Niezaciekawy - błyszczący, perłowy - to na plus. Jednak mimo nakładania NA BAZĘ kilku warstw każdego koloru widać prześwity, i to poważne. Cienie są słabo napigmentowane. Kolor błękitny na oku bardziej wygląda na szafir.

DODATKOWE CECHY: Cienie się delikatnie osypują, ale bardzo delikatnie, co uznaję za plus (bo w porównaniu z cieniami innych poważnych firm osypywanie się jest naprawdę nieznaczne). Wodoodporność daje wiele do życzenia - przy kontakcie z wodą cienie zmywają się pozostawiając plamy i pobłysk. Bardzo łatwo je zmyć z powieki najtańszym płynem do demakijażu. Bardzo dobrze sprawują się najjaśniejsze dwa odcienie w roli rozświetlacza łuku brwiowego i kącików.

MOJA OPINIA: Jak widać na załączonych zdjęciach cienie wypadają bardzo słabo. Bardzo ciężko się z nimi pracuje. Jestem zmuszona dać im 5/10 

---
zapraszam na rozdanie produktów Adidas: KLIKNIJ :)
*aktualizacja: wybór zwycięzcy odbędzie się przez losowanie
---

środa, 19 października 2011

RECNZJA: Quiz, cień do powiek Fashion Trendy, 01 + makijaż

Dziś chcę Wam przedstawić podwójne cienie do oczu z firmy Quiz - Fashion Trendy. W tej recenzji zaprezentuję Wam odcień 01 - perłowy biały i perłowy granat.


Pojemność/Cena:
6g/4zł

Opakowanie: 
Standardowe, przezroczysta pokrywka, z tyłu wszystkie potrzebne informacje + data ważności. 
Kolor:
Wersja 01 to odcień perłowo-biały i perłowo-granatowy.
Pigmentacja:
W miarę dobra, niestety bez bazy się nie obejdzie.
Aplikacja:
Cienie dobrze się rozprowadzają, ładnie się stopniują (w miarę dodawania cienia kolor staje się intensywniejszy). Dobrze się rozciera. Odrobinę się osypuje.

Trwałość:
Na bazie z Virtuala utrzymuje się do kilku (dziś 9ciu) godzin. Pod koniec dnia delikatnie się ściera zostawiając puste miejsca na powiekach.

Makijaż wykonany tym cieniem:



 Ocena:
Od cieni wymagam przede wszystkim dobrej pigmentacji i trwałości. Te cienie częściowo spełniają moje oczekiwania, ale tą wersję raczej polecam do stosowania na dzień lub by rozświetlić łuk brwiowy czy kąciki oczu. 
7/10 - w ostatecznej ocenie brałam też pod uwagę cenę cienia; za taką cenę nie mogę przyznać oceny niższej, bo cień się dobrze sprawdza :-)