Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o cieniu w kremie z Essence z kolekcji Circus Circus - 02 Raise the curtain for. W tej formie cieni z Essence zakochałam się już w wakacje, ten konkretny posiadam od grudnia. Jest to najciemniejszy odcień ze wszystkich moich kremowych cieni :)
Aplikacja cieni jest bardzo prosta, po prostu smarujemy palcem po powiece :) Ja zawsze nakładam pod spód bazę w kremie z Essence You Rock, ale baza z Joko również się nadaje, także standardowa baza z Essence (I love), bo jest praktycznie taka sama jak ta z You Rock.
Trwałość tego produktu to coś, co sprawia, że sięgam po niego bardzo często, przed długimi wyjściami, czy całodniowym pobytem na uczelni. Cienie utrzymują się cały dzień praktycznie bez szwanku - po 8-10 godzinach mogą się delikatnie zebrać przy załamaniu, ale nie jest to jakieś drastyczne wałkowanie się i wystarczy przeciągnąć po oku palcem, by makijaż znów wyglądał jak świeżo nałożony.
Kolor 02 Raise The Curtain For to dość ciężki do opisania dla mnie odcień. Wydaje mi się, ze jest to błotnisty brąz w połączeniu ze starym złotem i srebrem.
Kolor na powiece można stopniować, nałożywszy więcej uzyskamy efekt mocny, kremowy, błyszczący, nakładając mniej będziemy mieć efekt satynowy, pięknie połyskujący, perłowy.
Ja te cienie kocham, najważniejsze jest dla mnie, by makijaż prezentował się efektownie, a także by był długotrwały - nie lubię w ciągu dnia się poprawiać, a często wychodzę z domu koło 9.00 i wracam dopiero po 20.00 . Z tego względu cienie w kremie z Essence są w mojej kolekcji wręcz niezbędne.
Kocham je i daję im bezsprzecznie
10/10





